#ZsQNa

Kiedyś spałam w pokoju z moim młodszym bratem. Miał taki zwyczaj, że jak się czymś przejął, to lunatykował.

I tak oto obudził mnie krzyk wołający "Rysieeek!".

Zbyt przejął się śmiercią Ryśka po oglądaniu Klanu.
Lulle Odpowiedz

Moze Rysiek postanowił go odwiedzić ?

Odpowiedzi (1)
TyNieWiesz Odpowiedz

Toż to tragedia! :'( :-)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#B74wi

Gdy po prawie 6 latach okazało się, że narzeczony mnie zdradza z naszą wspólną znajomą (nie znałam jej zbyt dobrze), byłam zdruzgotana. Chlałam codziennie, z łóżka wstawałam tylko do pracy i przed komputer - słuchałam jakichś smętów i szedł browar za browarem, bo gdy się upiłam, robiło mi się lepiej. Zamieniłam się we wrak człowieka. Rozpamiętywałam, jacy to kiedyś byliśmy szczęśliwi, rozpaczałam, jak to żyć bez niego nie mogę...
A potem przyszedł gniew. Bo przecież niczego złego nie zrobiłam, a on się wdał w regularny romans i teraz świetnie się bawił ze swoją nową dziewczyną. Inni mi mówili "Olej to, zacznij żyć od nowa bez niego", ale ja wiedziałam, że dopóki zemsta się nie dokona, dopóki on nie będzie cierpiał podobnie jak ja, to spokoju nie zaznam.

Postanowiłam odezwać się do niego, "wybaczyć mu", zaprzyjaźnić się z jego kochanką-panną i zniszczyć ich od środka. Wiedziałam, że nie oprze się bzykaniu byłej i aktualnej jednocześnie.
Bardzo szybko w to wsiąkł i był wielce zadowolony, że ma dwie kobiety. Ona po krótkim czasie się o tym wszystkim dowiedziała - w sumie przez przypadek, bo znalazła mój włos w ich łóżku. Odczekałam, aż złość jej przejdzie i złożyłam im wizytę. Na początku nie chciała ze mną rozmawiać, ale gdy w końcu zaczęłyśmy, nie mogłyśmy przestać. Rozmawiało mi się z nią wspaniale, co wtedy niechętnie musiałam przyznać, ale postanowiłam dalej grać w swoją grę. Zaczęliśmy się spotykać w trójkę i spędzać ze sobą każdą wolną chwilę. Im bardziej zbliżałam się do jego dziewczyny, tym bardziej byłam zdeterminowana, żeby go zgnoić. Polubiłam ją, stała się jakby moją siostrą w tej patologii, a że była młodsza, włączył mi się względem niej jakiś dziwny tryb obronny. Na serio nie chciałam, żeby straciła kilka lat na związek z kimś takim.

Z jednej strony ją szczerze wspierałam (zaczął jej wywijać niezłe jazdy - awantury, wieczne pretensje, zabieranie kluczy do domu), z drugiej sączyłam w niego jad, że jestem lepsza od niej, w końcu tyle lat przeżyliśmy razem, tylko ja wiem, jak mu dogodzić w każdym względzie... Po 10 miesiącach stanął u mnie w drzwiach z walizkami i prosił o powrót. Słodził, jak to zrozumiał swój błąd, jaka to ona jest beznadziejna, że jestem miłością jego życia, sraty pierdaty. I wtedy, gdy był tak przekonany, że zostawił sobie uchyloną furtkę i znowu będzie miał miło i słodko, powiedziałam: NIE.

Czekałam na to 10 długich miesięcy. Możecie pisać "jesteście siebie warci". Pierwszy i raczej ostatni raz zrobiłam taką akcję. Zaczęłam z zemsty za siebie, skończyłam z zemsty i z troski o tamtą dziewczynę. Z nią cały czas utrzymuję serdeczny kontakt, układa sobie życie z fajnym kolesiem, ja zresztą też. A on? Niech się wali.
bocadillo Odpowiedz

W sumie to szacunek za tak cierpliwą zemstę

Odpowiedzi (1)
MeowedithGrey Odpowiedz

To się nazywa zemsta.

Zobacz więcej komentarzy (20)

#3WEpS

Egzamin na prawo jazdy. Ja. Egzaminator. Niezręczna cisza.
Stajemy na czerwonym świetle.
Zerkam na bok.
Widzę, jak jakiś chłopak uśmiecha się do mnie i pokazuje, że trzyma za mnie kciuki.

Dziękuję!
Zdałam ;)
SzafaPelnaKicksow Odpowiedz

Ja też zawsze pokazuję, że trzymam kciuki. Zazwyczaj jak mnie przepuszczą na pasach

Odpowiedzi (4)
bocadillo Odpowiedz

Może tylko pokazywał jak prawidłowo trzymać kierownice?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#BE51E

Od kilku miesięcy moi przyjaciele powtarzali mi, że nic nie robię. Postanowiłam więc znaleźć pracę i zatrudniłam się w sklepie spożywczym.

Jedną z regularnie pojawiających się klientek była młoda, ruda dziewczyna. Zazwyczaj kupowała piwo.
Kilka dni temu przyszła do sklepu z koleżanką i poprosiła o paczkę fajek. Skasowałam wybrany przez nią towar i zdziwiona usłyszałam, że dziewczyna życzy sobie wymiany paczki na inną (z innym zdjęciem zniechęcającym do palenia). Z ciekawości rzuciłam okiem, co ją tak odstraszyło – napis na opakowaniu brzmiał „Palenie niszczy zęby i dziąsła”. OK. Może niedawno wybielała i dała 12 tysi.
Sięgnęłam po inną paczkę. Podałam ją dziewczynie spodziewając się, że zupełnie zrezygnuje z zakupu papierosów. Zamiast tego usłyszałam „O, to może być!”. Ruda uśmiechnęła się perliście swoimi białymi zębami i przeczytała koleżance napis: „Palenie może zabić twoje nienarodzone dziecko”. Koleżanka dodała: „A nawet powinno!”.
Tracę wiarę w ludzi.
Morgenrot Odpowiedz

Ja tam wolę te z możliwością impotencji - dla mnie zupełnie nieszkodliwe. ;)

Odpowiedzi (6)
36873 Odpowiedz

Wrzuciłbym żart o płodzie, ale boję się, że go usuną.

Odpowiedzi (18)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#rNuLh

Jedno z tych wspomnień, które pojawiają się późnym wieczorem i przez to nie mogę usnąć z zażenowania.

Tunezja, bliżej nieokreślony park wodny. Mała ja pluskałam się w basenie, wyobrażając sobie, że jestem syrenką czy innym pełnym gracji stworzeniem (biorąc pod uwagę moje ówczesne gabaryty, przypominałam raczej statek podwodny). Co jakiś czas łypałam niepewnie na zjeżdżalnie wodne. A co mi tam! Kiedyś trzeba się odważyć. Podreptałam wesoło do taty i poinformowałam go o swoich planach. Ten w przypływie ojcowskich uczuć zaoferował, że stanie na dole i będzie czekać, aż zjadę (dziś, po 10 latach wiem, że po prostu chciał robić za falochron). No to fajnie, ahoj przygodo!

Po mozolnym toczeniu się po schodach, w końcu stanęłam na koniuszku kolejki. Po chwili dołączyła do mnie grupka śniadych młodzieńców, na oko dwa czy trzy lata starszych ode mnie. Bulgotali coś po swojemu, co chwila wybuchali donośnym śmiechem. Jako dziewczynka pozbawiona poczucia własnej wartości od razu pomyślałam, że to ze mnie się śmieją (zanim ktoś napisze, że trzeba było nie być utytą, to popracowałam nad tym i dziś mam BMI w normie, ja was znam, wredoty internetowe). Do dzisiaj nie wiem, czy tak rzeczywiście było, ale to nie jest tu najważniejsze. Otóż kiedy kolejka ruszyła, jeden z chłopców stanął bardzo blisko mnie. Poczułam na pośladkach dziwną wypukłość. Zrobiłam mały kroczek, wypukłość powędrowała za mną. Sparaliżowana, zastanawiałam się, co to ma znaczyć. Po kilku dłuższych chwilach przemyśleń zorientowałam się, że owa tajemnicza wypukłość to pindolek. Co nieco już na ten temat wiedziałam, wiedziałam, że takie wypukłości robią dzieci, ale jako iż byłam przekonana, że mam tylko dwie dziurki, a dzieci wyskakują przez odbyt (Chryste, do dziś pamiętam, jak obraziłam koleżankę, że urodziła się brudna od kupy), to szybko wydedukowałam, że mogę spodziewać się potomstwa. Stwierdziłam, że takie dzieciątko jest ciekawsze od lalki, więc chcąc się upewnić, że wszystko pójdzie jak trzeba, docisnęłam pośladki do chłopca. Tego widocznie zaskoczyło przejęcie przeze mnie inicjatywy, bo uciekł, odprowadzany przez moje zawiedzione spojrzenie i wołanie zdziwionych kolegów. No nic, co sobie seks uprawiałam to moje, zjechałam, już nawet nie myśląc o tym, że tak się tego bałam i dumna powiedziałam tacie, że zostanę mamusią. Słusznie wziął to za mój kolejny wymysł i nie dopytywał, a ja szczęśliwa wróciłam do zabawy w syrenkę, tym razem ciężarną.

I przez bardzo długi czas sprawdzałam, czy w moim kale nie kwili jakieś małe bobo.
notofrugo Odpowiedz

O kurcze. Ale przynajmniej bulgotliwy zbok dostał nauczkę.

Odpowiedzi (2)
PannaK Odpowiedz

Myślałam, że utkniesz na zjeżdżalni. Chyba wolałam moją wersję. :(

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#4HnG0

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że ze sprawkami łóżkowymi wolę sobie poczekać i jestem raczej zwykłą uczennicą technikum. A czasami zdarza mi się gadać przez sen.

Ostatnio (nie wiem w ogóle dlaczego i jakim cudem) śniło mi się coś dziwnego i pamiętam tylko tyle, że krzyczałam do jakiejś koleżanki "No obciągnij mu!".
Kiedy się obudziłam, zdałam sobie sprawę, że moja mama mogła to słyszeć... Po śniadaniu zapytała mnie, czy miałam dzisiaj jakiś sen, bo krzyczałam w nocy. Ja (szybko myśląc jak się tutaj uratować) odpowiedziałam tylko:
- A, no tak! Całą noc śniła mi się ta matma i pamiętam, że nawet krzyczałam "No oblicz ciągi!".

Wybrnęłam :D
Grimmek666 Odpowiedz

Naprawdę nie chce mi się wierzyć, że tyle ludzi jest tu w technikum/liceum, a nie ogarniają zasad interpunkcji. Stawiania przecinka przed "że", czy "a" uczą w podstawówce, a już nawet nie wspomnę o tym gdzie dajesz te przecinki...

Odpowiedzi (16)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#d9A30

Kiedy byłam mała i kładłam się spać, zawsze zostawiałam koło siebie miejsce na łóżku, żeby mój Anioł Stróż mógł usiąść jak się zmęczy :)
speedway4her Odpowiedz

Ja spałam z ok. 20 maskotkami i przepraszalam każda z osobna i dawalam buziaka tym z drugiego rzędu, że nie mają buziek nad kołdrą i przez to gorzej im się oddycha.

Odpowiedzi (5)
Verna Odpowiedz

Urocze :)

Zobacz więcej komentarzy (14)

#07mOg

Przepis na niezapomnianą randkę? Proszę bardzo!

Sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu, w czasach licealnych. Byłam dziewczyną z całkiem sporym powodzeniem wśród chłopaków. Z racji tej miałam już sporo randek za sobą i otwarcie przyznawałam, że chłopcy nie są zbyt kreatywni w tej dziedzinie. Zwykle zabierali mnie w te same miejsca.

Pewnego dnia rozmawiałam o tym z dobrym znajomym. Jego dziewczyna też zarzucała mu brak pomysłowości. Że ciągle kino, jakaś kawiarnia, rolki czy coś tam. I tak rozmowa się toczyła, dopóki nie wtrącił się On.
Był On jednym z tych nieszkodliwie natrętnych gości. Poza walentynkami co roku, kwiatkiem na Dzień Kobiet i komplementowaniem mnie nie sprawiał żadnych problemów. I tak, nie byłam zołzą i od razu powiedziałam mu, że nie ma na co liczyć. Ale on twierdził swoje. Jak to mówili o nim inni - był przegranym Romeo.
- Ja bym cię na pewno zabrał na niezapomnianą randkę w miejsce, w które nikt jeszcze cię nie zabrał - stwierdził pewnie. Pamiętam, jak wtedy przewróciłam oczami. Słyszałam to często.
Mój kumpel jednak stwierdził, że to dobra okazja i postanowił się z owym Romeo założyć o 50 zł, że nie uda mu się mnie zaskoczyć. Na mój opór kolega powiedział: A co ci szkodzi? Może się odczepi w końcu?
Więc z myślą, że może uda mi się w końcu odkochać Romea, zgodziłam się na to, nie przeczuwając co mnie czeka.

W dniu naszej randki odebrał mnie spod domu. Przyjechał po mnie autem, dobrze ubrany. Po wymienieniu grzeczności i otworzeniu mi drzwi do samochodu, pan
Romeo wsiadł w swoje Romeo i ruszyliśmy. Przejechaliśmy parę ulic, po czym zapytał mnie, czy miałabym coś przeciwko, gdyby zawiązał mi oczy. Niezbyt spodobał mi się pomysł, ale on stwierdził, że przecież mi nic nie zrobi, chciał tego tylko dla lepszego efektu niespodzianki. No i przecież gdyby coś mi się stało, cała szkoła by zaraz wiedziała, że to jego wina. Więc się zgodziłam.

Kiedy dojechaliśmy do celu, wciąż miałam zakryte oczy. Wyprowadził mnie z samochodu, przeszliśmy kawałek, po czym ściągnął mi przepaskę.
To co zobaczyłam niemal ścięło mnie z nóg.

Zabrał mnie do Auschwitz. Myślałam, że mi się to przyśniło, ale mimo uporczywego mrugania, szczypania i innych środków muzeum nie zniknęło sprzed moich oczu.
Muszę przyznać, to była niezapomniana "randka". Już nigdy nie więcej nie narzekałam na zwyczajne randki.

I tak, Romeo wygrał swoje 50 zł. Kumpel do dziś przypomina mi o tym.
I nie, nie jesteśmy z parą z trójką dzieci i psem.
gitarzystka Odpowiedz

No dobra, ale wydaje mi się, że randka jest często inicjatywą obu stron. Można było samej zaproponować gdzieś wyjście, a nie tylko czekać, aż koledzy Cię obsłużą i jeszcze potem narzekać, że nie było super-hiper-niepowtarzalnej randki.

Odpowiedzi (4)
Poroniec Odpowiedz

Ale mnie to wkurza jak dziewczyny są tak bierne...niestety nasłuchałam się bo mam kilka takich dziewczyn w klasie (na szczęście już tylko kilka dni). Zero inicjatywy, zawsze to facet musi wymyślać, a potem i tak źle i jeszcze narzekają...masakra. Jakby nie można było wspólnie czegoś wymyślić, albo jakby to dziewczyna nie mogła czegoś fajnego zaproponować.
Naprawdę dziwi mnie to i zawsze się zastanawiam, jak tacy faceci wytrzymują z takimi dziewczynami gdzie zawsze coś jest nie tak - i gdzie jeszcze same ani razu nic nie zaproponują.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#3En10

Stało się to podczas namiętnej gry wstępnej z moim chłopakiem. Zapowiadała się wspaniała noc, pełna uniesień, ALE.

Jego ręka powędrowała między moje nogi i wszystko działo się normalnie, ale w pewnym momencie poczułam ogromny ból, ukłucie na skórze. Okazało się, że miałam przy pachwinie ogromnego pryszczola, który pękł pod wpływem nacisku ręki. Wiecie, takiego co się robi od wrastających włosków, przed okresem albo jak się użyje jakiejś zanieczyszczonej maszynki. Wszystko mogło się skończyć w tym momencie ogromnym zażenowaniem, niechęcią i ogólnym poczuciem wstrętu. No wiecie - pryszcz, ropa, krew, te sprawy... Ale nie, nie w naszym związku!

Mój chłopak był wtedy świeżo upieczonym dermatologiem. Kiedy ogarnęłam co mnie tak zabolało, ja się skrzywiłam nad własnym ciałem - on natomiast zajął się oględzinami zmiany skórnej. Zaczął zastanawiać się nad przyczyną i przy okazji obejrzał całe moje ciało, czy przypadkiem podobne rzeczy nie dzieją się w innych miejscach. I nie dało się przetłumaczyć, że to nic takiego. On musiał się przyjrzeć i upewnić. W grę oczywiście weszła jeszcze odpowiednia dezynfekcja rąk i tego miejsca i w ogóle cała uwaga skupiła się na pryszczolu przy mojej pachwinie. Seksu tej nocy już nie było.

Jak to dobrze, że on nie jest ginekologiem...
Morgenrot Odpowiedz

Lepiej taka reakcja, niż obrzydzenie i puszczenie pawia...

kluska15 Odpowiedz

Zawodowo podszedł do pracy

Zobacz więcej komentarzy (4)

#FouJK

Wiecie kiedy studia zaczynają wchodzić w krew?
Gdy na farmacji musicie zrobić zielnik i okładacie biedną jemiołę na drzewie parasolką tylko po to, aby ją strącić i mieć do zielnika, a ludzie wokół przy głównym szpitalu w województwie patrzą na was jakbyście właśnie byli po wizycie u psychiatry xD
grzejniczek Odpowiedz

Nie taka znowu biedna, przecież jemioła to półpasożyt.

Odpowiedzi (2)
bocadillo Odpowiedz

Że też nikt nie podszedł Cie pocałować pod tą jemiołą :p

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie