#ZTWmD

Na co dzień jestem heteroseksualnym 19-latkiem. Jednak mam hobby, które kultywuję i mnie w dziwny sposób ekscytuje.

Każdy z Was zna prawdopodobnie portale do czatowania typu omegle. Nie jest tajemnicą, że w późnych godzinach portale te zamieniają się w mekkę dla napaleńców szukających dziewczyn chętnych do sexchatu oraz wymieniania się nagimi zdjęciami przez snapa. Nie chcę rozważać jak naiwnym trzeba być, by sądzić, że znajdzie się dziewczynę, i to w dodatku chętną do takich rzeczy... A jednak tacy ludzie rzeczywiście istnieją. I tutaj pojawiam się ja.

Uwielbiam wchodzić na omegle i odgrywać kobiecą rolę. Przybieram wtedy piękne żeńskie imię będące tytułem równie pięknego francuskiego filmu. Nigdy nie zmieniam informacji dotyczących wyglądu i charakteru, by nie pogubić się podczas rozmowy. Kolor oczu, włosów, oraz wiek podaję taki, jaki sam posiadam, by móc bardziej wczuć się w postać. Ustaliłem również stałą wartość miseczki, wzrostu, wagi oraz rozmiaru stopy. Na potrzeby konwersacji mam konto na gmailu, Snapchacie i Facebooku, ze sztucznymi znajomymi i zdjęciem.

Gdy dojdzie do momentu, że trafię na kandydata, rozpoczynam przedstawienie. Każdy z nas opowiada jak wygląda, ile ma lat, gdzie mieszka itd. Po 10 minutach zwyczajnej rozmowy zazwyczaj zaczyna się robić pikantniej. Tematy robią się intymne: wielkość członka, piersi, fetysze... Po tym proponuję takiej osobie sexchat. Robię wszystko, by rozmowa była naturalna. Podczas tego podniecam ich, robię co w mojej mocy, by utrzymać jakość rozmowy i nie wzbudzać podejrzeń. Zazwyczaj pytam się ostrożnie, czy masturbują się w rzeczywistości. Odpowiedź zawsze jest taka sama.

Następnie rozmowa przechodzi na Snapchat. Zachęcam ich do wysyłania mi zdjęć, zaczynając od twarzy, kończąc na członkach. Swoje zdjęcia biorę z internetu. Zdjęcie twarzy wziąłem z pewnego Instagrama. Pikantniejsze z amatorskich galerii. Odpowiednio je dopasowałem, by nie wzbudzać podejrzeń. Same zdjęcia ustawiam na ekranie iPada i robię im zdjęcie telefonem. Dodaję filtr, by na pewno niczego nie zauważono.

Po zdobyciu zdjęć proszę o rozmowę na fb, proponując wideorozmowę. 50% nie widzi przeciwwskazań. Podsumowując: po całej rozmowie z nimi mam już informację jak się nazywają, wyglądają, gdzie mieszkają, pracują, oraz zdjęcia ich członków, twarzy, filmiki tego, jak się masturbują... i listę ich znajomych.

W momencie gdy mam wszystkie informacje, przerywam swój teatr obłudy. Nie wiem co czują, gdy dojdzie do nich, że właśnie doszli podczas rozmowy z facetem, wysyłając mu zdjęcie swojego członka i twarzy, dając dostęp do całego swojego prywatnego życia... Zabawne jest, że ci ludzie często są w związku.

Pointa? Nie można tak łatwo ufać osobom w internecie, bo można przez to stracić pieniądze i opinię.

Pozdrawia Omeglowa Femme Fatale.


PS. Po wszystkim zdjęcia kasuję.
Grimmek666 Odpowiedz

Gościu... Jesteś moim bohaterem. Ucz mnie, mistrzu!

Odpowiedzi (5)
36873 Odpowiedz

Kurde, muszę bardziej weryfikować komu wysyłam zdjęcia beniza :/

Zobacz więcej komentarzy (12)

#F198r

Kilkanaście lat temu robiliśmy gruntowny remont w domu. Mój wujek zaoferował się, że chętnie pomoże, bo umie kłaść panele, malować i kilka innych rzeczy. Tata stwierdził, że zamiast zatrudniać obcego pracownika lepiej zatrudnić wujka, skoro się na tym zna.
 
Rodzice jeździli wtedy do pracy, a ja chodziłam do szkoły, tak że wujek w czasie gdy nas nie było, majstrował sobie coś w naszym domu. Co tydzień ojciec mu płacił za wykonaną pracę (nawet więcej niż standardowemu pracownikowi), oprócz tego wuj zawsze zostawał na obiedzie, mógł śmiało zrobić sobie kawę czy zjeść ciasteczka, kiedy naszła go ochota.

I wiecie co? Pewnego dnia wróciłam wcześniej ze szkoły i zastałam wujka grzebiącego moim rodzicom w szufladach. Na pytanie co robi odparł, że musi zabezpieczyć wszystkie szafki przed kurzem. No spoko.

Wieczorem przerażeni rodzice wpadli do mnie do pokoju, pytając, czy wzięłam pieniądze odłożone na nowy piec gazowy... Chyba domyślacie się, gdzie te pieniądze leżały?

Wujek nie otrzymał już więcej żadnej "wypłaty", wypierał się, że pieniędzy nie wziął, nigdy więcej nie przekroczył progu naszego domu...
Tydzień później usłyszałam plotki, że mój tata nie płaci swoim pracownikom i wyrzuca ich z dnia na dzień z pracy.
Z rodziną najlepiej na zdjęciach...
mamyczas Odpowiedz

Powinniście od razu to zgłosić na policję, bo to była pospolita i do tego bardzo perfidna kradzież, dokonana przez członka rodziny. Nie możecie pozwalać, aby ten człowiek wycierał sobie gębę kosztem waszego dobrego imienia, jak go wsadzą, to przynajmniej część ludzi zrozumie, że nie było tak jak "wujaszek" mówił.

Odpowiedzi (2)
rokiowca Odpowiedz

Wujek to dobrze czyscil szuflady z "kurzu"

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#JnEEl

O Polakach na wakacjach.

Jestem studentką. Jak to z finansami studenckimi każdy wie, jednak od dłuższego czasu marzyło mi się wyjechać do słonecznej Grecji. Wakacyjna praca za granicą zdecydowanie pozwoliła mi na spełnienie tego marzenia.
Razem z chłopakiem znaleźliśmy interesującą nas ofertę, poprawki zaliczone, więc jedziemy.

Pierwsze kilka dni super, mega jedzenie, dookoła Anglicy, Francuzi oraz kilka osób z Niemiec i Rosji.
Z Polaków tylko ja i mój chłopak.

Pogoda super, żarcie też, towarzystwo Anglików rozbawiało wszystkich na terenie basenu. ALE, nastała ta wiekopomna chwila. Przyjechała grupka znajomych z Polski. Towarzystwo w dobrym humorze, ale niestety nie udzieliło się to nikomu innemu, wpadli od razu na basen z jakimś głośniczkiem czy innym ku*wiem i dawaj heja na całą pi*dę łupiem disco polo przy akompaniamencie beknięć, k*rew i innych takich.

No zdenerwowałam się, ale myślę sobie w tej mojej łepetynie - doooobra tam, też przyjechali na wakacje.

Głośniczek osiągnął taki pogłos, że nie można było normalnie porozmawiać, siedząc przy stoliku dwuosobowym.
I jak w głupim kawale: podszedł Niemiec, podszedł Rusek i na końcu Polak, w tym przypadku mój chłopak. No nic to nie dało, mimo kulturalnych próśb wszystkich narodowości.

No to co ja biedna duszyczka, niecałe 155 cm, mogłam począć?

No mogłam... Podeszłam, powiedziałam, że jak nie wyłączą tego k*rwia, to im je w*jebię. Śmiechom nie było końca, "bo co taka mała p*zda jak ja może".
No jednak może, pewnie się nie spodziewali, ale trudno, byli uprzedzani kilka razy, wzięłam ci ja ten głośnik i pierdo*nęłam na drugą stronę ulicy.
Rozsypał się w drobny mak i nastała drogocenna cisza.

I Anglicy, i Ruskie, i Niemce bili brawo. A Polaczków na basenie nie widziałam do końca pobytu.
aPotato Odpowiedz

Małe to, a jakie agresywne...

Odpowiedzi (2)
Dickowy Odpowiedz

Za disco polo to od razu bym rzucał

Odpowiedzi (9)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#k5OYO

Natchnęła mnie do opisania historia mężczyzny, któremu pobrano płyn mózgowo-rdzeniowy.

Jechałem do pracy rano autobusem. Wszystkie siedzące zajęte. Od drugiego boku autobusu, naprzeciwko mnie, siedzi nieco starszy ode mnie chłopak, ok. trzydziestki.
I standard: babcia z rodzaju sapiących. Po minucie dołączyła się do niej kobieta około pięćdziesiątki.
Wtedy odezwałem się niezbyt grzecznie (byłem niewyspany):
- Ku***, on też kupił bilet, więc ma prawo siedzieć, i to bardziej od was wszystkich, relikty PRL-u.
Kiedy babki podniosły głos na mnie, powiedziałem tylko dwa słowa: dawca krwi.

Jestem na stażu w centrum krwiodawstwa i sam mu wczoraj pobrałem krew.
AB Rh- jest naprawdę rzadkie.
AmziToIzma Odpowiedz

Ja raz w tramwaju słyszałam rozmowę dwóch dziadków. "Jaka ta młodzież niewychowana, nawet miejsca starszemu nie ustąpią!" Co najdziwniejsze- obaj SIEDZIELI, a wokół nie było żadnej innej osoby starszej, więc nie wiem o co im chodziło. Potem jeden z nich powiedział coś w stylu "Nawet czytać nie umio, gazetę trzymajo dla szpanu i nawet nie widzo, że gazeta do góry nogami, takie głupie te młode!" XD i tak siedzieli i rozmawiali... Dosyć głośno z resztą ;) Pierwszy raz się z taką sytuacją spotkałam.

Odpowiedzi (3)
Totylkoja1997 Odpowiedz

0 Rh- pozdrawia :) jestem uniwersalna :)

Odpowiedzi (21)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#8uW0i

Kocham moją dziewczynę. Od początku związku wiedziałem o jej przypadłości, mianowicie braku pochwy i innych narządów. Pragnęliśmy się pobrać, mieć dzieci, ale to niemożliwe. Chcieliśmy więc chociaż spróbować seksu.

Operacja wytworzenia pochwy jest dość droga, ale wiedziałem, że bez tego nie czuje się kobietą w 100% (ta choroba jest bardzo rzadka i niestety brak uświadamiania ludzi). Postanowiłem ciężko pracować i uzbierać kasę. Wszystko poszło pomyślnie i wczoraj przeżyła ze mną swój pierwszy raz.
Było inaczej niż z moimi poprzednimi kobietami, ale kocham ją nad życie i mógłbym zrobić dla niej wszystko, nawet gdyby nie było możliwości seksu.

Piszę to, ponieważ panuje przekonanie, że faceci chcą tylko jednego. Tak, to prawda. Ale wiecie, czego chcą? Prawdziwej, odwzajemnionej miłości :) Moja ukochana ma jeszcze kilka innych kompleksów, ale sprawię, by przy mnie czuła się jak księżniczka i może one wkrótce znikną.
Swiezychlebek Odpowiedz

szacun stary!

Odpowiedzi (2)
ProstyCzlowiek123 Odpowiedz

Co to za choroba?

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#Dl3oe

Od zawsze się dobrze uczyłam, starałam się być uprzejma i dobra dla ludzi, zarażać optymizmem.
Dlatego nigdy nie schodził mi uśmiech z twarzy.
Właśnie...
Ostatnio dowiedziałam się, że jestem niewychowaną bezbożnicą oraz córką Belzebuba, ponieważ, UWAGA, uśmiechałam się na lekcji.

Dostałam uwagę.
Rodzice porozmawiali z tą kobietą jeszcze tego samego dnia.
NimfadoraTonks Odpowiedz

Uśmiechałaś się? Może jeszcze napisz, że byłaś miła i serdeczna! Co się z tą młodzieżą w dzisiejszych czasach dzieje?

Odpowiedzi (6)
Dajka11 Odpowiedz

Z tą babą to wszystko ok?

Zobacz więcej komentarzy (12)

#RwHos

Każdego wkurza co innego. Jednych wkurzają wyzwiska, innych moda. Mnie najbardziej wkurzają hasła motywacyjne. Czemu?
"Możesz wszystko, jeśli tylko chcesz!" - z założenia brzmi fajnie i wielu osobom może pomóc ruszyć się z kanapy i zacząć realizować marzenia. Ja nigdy nie miałam problemu z realizacją swoich marzeń, dążyłam do nich konsekwentnie. Uwielbiałam zwiedzać, być w ruchu, uczyć się, byłam ciekawa świata. Do czasu.

Zaczęło się od drobnego osłabienia, potem doszły zawroty głowy, drgawki, omdlenia. Objawy nasilały się pod wpływem wysiłku. Musiałam przerwać studia, bo nie dawałam rady. Lekarze rozkładali ręce, odsyłając mnie do innego specjalisty. Neurolog do kardiologa, kardiolog do endokrynologa, endokrynolog do psychiatry, psychiatra do neurologa... Trwało to ponad 7 lat. Mimo to znalazłam w sobie siłę, żeby skończyć niełatwe studia, zorganizować ślub, podjąć pracę.

Obecnie podjęłam bardzo radykalne leczenie. Po 5 miesiącach L4 wróciłam do pracy na pół etatu, bo na więcej nie mam siły. Wracam do domu wykończona, nie stać mnie na obejrzenie czegokolwiek bardziej wymagającego niż Mam talent czy Master Chef, a "Gra o tron" czeka od dawna ;) Nie mam nawet siły na emocje, dopóki nie odpocznę nie jestem w stanie powiedzieć, czy coś mnie cieszy lub mam na coś ochotę. Musiałam zrezygnować z czytania książek, bo to za duży wysiłek, podróże czekają na lepsze dni, rozwój osobisty stoi w miejscu.
Mimo to nie uważam się ze pechowca. Mam świetnego męża, który się mną opiekuje, rodziców, którzy mnie wspierają, znajomych, którzy akceptują ograniczenia i planują czas tak, żebym mogła spędzić go z nimi. Mam szefową, która wspiera mnie i dopinguje, nie robi problemów, nawet kiedy zasłabnę na dyżurze. Leczenie zaczyna przynosić efekty, a choć mogę nie odzyskać pełnej sprawności, idę naprzód, cierpliwości mam aż nadto.

I tylko te hasełka zatruwają życie. Nie macie pojęcia, jak długo mierzyłam się z łatką osoby leniwej, bo mój dom nie jest posprzątany na błysk, a ja niewiele robię. "Jakbyś chciała, to byś dała radę!", "Jak to, nie pojedziesz z nami w góry? Nie zasłaniaj się chorobą, po prostu nie chcesz!". I jak tu powiedzieć im, że kocham góry tak jak przed chorobą, ale prawdopodobnie musieliby mnie z tej góry znosić. Jestem osobą pozytywną, nie zgadzam się na swoją słabość i dopóki mogę, idę naprzód z podniesioną głową, ale to, że ludzie nie widzą choroby nie znaczy, że jej nie ma. "Możesz wszystko, jeśli tylko chcesz". Ja chcę bardzo. I co z tego?
BlachazRdza Odpowiedz

Masz bardzo dobre podejście. Życzę zdrowia

Ookami Odpowiedz

Mnie irytuje hasło "pomożesz bo możesz" z reklamy o oddawaniu szpiku.
No kurna nie, właśnie ze nie mogę.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#Jp891

Będzie to jedno z wyznań trochę obrzydliwych.

Zawsze, kiedy jestem poważnie chora (najczęściej jest to zapalenie gardła) i muszę siedzieć tydzień w domu, to nie myję się w ogóle. Tylko twarz i zęby. Włosy i ciało myję dopiero wtedy, gdy zdrowieję i mogę już wychodzić z domu. W ciuchach również tych samych chodzę po mieszkaniu i śpię, czasami może raz w ciągu chorobowego tygodnia zmienię.

Ot, takie anonimowe wyznanie.
CzarnaCynamonowa Odpowiedz

Podczas choroby dużą wartość ma higiena osobista, zmiana ubrań, pościeli, wietrzenie. Przecież nawet w szpitalach zwiększa się częstotliwość mycia osób dorosłych i niemowląt podczas choroby.

Odpowiedzi (2)
zolwica Odpowiedz

Też tak robię i martwię się jak sobie poradzę jak już będę mieszkać z mężczyzną. Gdy choruje nic się nie chce. Może to zrozumie i nie będzie się mnie brzydził.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (14)

#1NKeY

Jestem dziewczyną dość wstydliwą. Jak mam się rozebrać przed lekarzem, wolę żeby to była kobieta (ma podobne części ciała, większy komfort). Będąc w wieku gimnazjalnym zauważyłam podczas kąpieli guzek między pachą a piersią. Niestety, w mojej przychodni wszystkie kobiety obsługujące mammolog były na urlopie, został pan lekarz. Sam guzek był wystarczającym stresem, który miał być wzmocniony przez konieczność rozebrania się przed mężczyzną (dziecko w gimnazjum, zaznaczam). No trudno, zapisałam się.

Moja mama śmiała się ze mnie, że przecież to żadna różnica kto przyjmuje, wszyscy to profesjonaliści, którzy widzą codziennie milion damskich cycków i nikogo już to nie podnieca. Poszłam.

Wchodzę do gabinetu, pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielki kalendarz na ścianie z panią w seksownej pozie, z balonami jak arbuzy. Usiadłam przy biurku, na którym leżała podkładka - wielkie cyce. Zadzwonił telefon, zerknęłam na telefon leżący obok, domyślając się, co tam zobaczę - kobieta z pięknymi piersiami. Albo raczej piękne piersi z kobietą...
Powtarzałam sobie w głowie, że przecież to jeszcze nic nie znaczy, pacjenta pewnie traktuje jak zwykły przypadek.
Rozebrałam się, kładę się na łóżku przy USG, pan się nade mną nachyla i widzę ten koszmarny uśmiech, którego tak się obawiałam i mówi: OBIECUJĄCE CYCUSZKI.
Myślałam, że może będę pierwszą gimnazjalistką, która przywaliła mu w łeb. Jednak byłam zbyt zestresowana. Moja matka czekająca w poczekalni po moim wyjściu chciała zrobić awanturę, ale uważałam, że jeszcze by nas wyśmiali, nie miałam nic godnego uwagi... ale tej żenującej wizyty nigdy nie zapomnę.

Guza nie miałam, tylko powiększony węzeł chłonny. Pan znalazł za to półpaśca na moich plecach. Pojawia się po przejściu ospy, najczęściej u starszych ludzi.
Może nie byłam pierwszą gimnazjalistką, która panu przywaliła, ale za to pierwszą z półpaścem w tak młodym wieku, o której pan słyszał.

Dalej umawiam się tylko do kobiet.
Bononon320 Odpowiedz

Ugh... Kiedyś słyszałam, że na badaniu 14 latki lekarz sam odpiął dziewczynce stanik... Tacy ludzie nie powinni zabierać się za takie prace.

Odpowiedzi (1)
TakaSobieAnn Odpowiedz

Czekaj, czekaj. Czemu Twoja mama nie była z Tobą przy badaniu? Czy dzieci z gimnazjum mogą być same przy jakichkolwiek badaniach? Moja mama była przy mnie nawet na prześwietleniu złamanego palca, na pierwszej wizycie u gina na początku liceum, więc wydaje mi się to trochę dziwne, że nie było jej przy Tobie przy badaniu piersi.

Odpowiedzi (13)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#cM1Vf

Mój tata jest tak okropnym fleją, że mimo że mam już 19 lat i wcale niemało znajomych, nigdy nie zaprosiłam nikogo do domu na dłużej niż pół godziny - nawet jeśli cały dom jest - w granicach normy - ogarnięty, nigdy, ale to nigdy, pod żadnym warunkiem nie wolno wejść do toalety. Nie mam pojęcia, jak on to robi, ale odkąd tylko pamiętam, ZAWSZE po jego wyjściu z łazienki cała toaleta jest tak, kolokwialnie mówiąc, obsrana, jakby dosłownie każdego dnia przez ostatnie kilkadziesiąt lat miał sraczkę. Można spłukiwać 10 razy i nic, naprawdę nic to nie da. Jasne, można przepchać, pomęczyć się trochę i po problemie, ale czy naprawdę trzeba to po nim robić za każdym razem, kiedy wyjdzie z toalety? Oczywiście o smrodzie nic nie wspominam.
Sama jestem w miarę do tego faktu przyzwyczajona, ponieważ było tak od niepamiętnych czasów, ale mogę się tylko domyślać, co pomyślałby sobie jakiś mój kolega czy koleżanka.

Rozmawialiśmy o tym z tatą już wiele, wiele razy, ale oczywiście bezskutecznie, a jako że nie jest on największą oazą spokoju na świecie, dla naszego dobra wolimy nie drążyć tematu zbyt długo.
Wiecie, jakie to niesamowicie ch*jowe uczucie nigdy nie zapraszać do domu znajomych ani chłopaka, ani nikogo, tylko i wyłącznie z tego powodu, że ma się tak okropnie obsraną przez ojca toaletę? I wymyślać wymówki w stylu "moi rodzice nie pozwolili", tylko dlatego, że wstyd powiedzieć "mój ojciec uwielbia zostawiać obsrany kibel i chcę ci oszczędzić tych widoków/zapachów"? No k*rwa.
Bumblebeelady Odpowiedz

Możesz powiedzieć o co chodzi, najlepiej tak żeby ojciec słyszał :D może zrobi mu się wstyd i zacznie po sobie sprzątać.

LetItDie Odpowiedz

Wiem, mój brat działa identycznie.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (15)
Książka Anonimowe Dodaj anonimowe wyznanie